Tym tytułem rozpoczynam pierwszy post na blogu, który poświęcę w całości mojej cudownej osobie i mojemu stypendium w Japonii! Jest trochę długi (jak i sam wpis), ale dopiero stawiam pierwsze kroki w blogosferze, więc proszę się nie zrażać!

 

Będąc młodą japonistką, postanowiłam stać się pełnowartościowym, nowoczesnym człowiekiem dwudziestego pierwszego wieku. Wszyscy wiemy, że nie jest to możliwe bez ciągłego dostępu do mediów społecznościowych i obowiązkowego gapienia się we własnego smarfona. Żadna z tych czynności nie może być w sposób przekonywujący wykonywana, jeśli wymieniony człowiek nie posiada internetu w telefonie. A ponieważ drzewa nie zaczęły jeszcze emitować wifi (dlaczego???), zakup pakietu z transferem danych zdaje się nieunikniony.

avodqzv_700b

Japoński system kart SIM różni się od polskiego w wielu aspektach. Po pierwsze “podstawą” wszelkich pakietów nie jest numer i możliwość dzwonienia, ale internet. Innymi słowy, da się kupić kartę SIM z samym internetem, ale bez numeru telefonu (i tym samym bez możliwości odbierania i wykonywania połączeń). Za to nie da się kupić samego numeru i samych połączeń. Czyli całe społeczeństwo ma internet przez cały czas! (Koniec wymówek typu: “Nie mogłem odczytać twojego maila, byłem cały dzień odcięty od sieci.” Hm, to nadaje nowe znaczenie stwierdzeniu: “Nie masz internetu, nie istniejesz.”)

Obcokrajowcy mogą nabyć kartę SIM, jeśli okażą kartę rezydenta i kartę kredytową. Proste, nie?

NIE. Sam zakup owszem nie jest olimpijskim wyczynem (Kiedy już zrozumiesz, które z tysiąca zdań wypowiedzianych przez ekspedientkę do czegokolwiek ci się przydadzą. Gdzieś w zakamarkach keigo, pomiędzy wszystkimi ninarimasu, degozaimasu i masu-desu, może czaić się niespodziewany podatek, wcześniej dyskretnie pominięty lub informacja na temat likwidacji konta. #classicJapan). Ale przejdźmy do aktywacji konta. Tutaj zaczyna się cała zabawa. Po pierwsze należy znaleźć APN na telefonie. Moim zdaniem wszyscy producenci telefonów uparli się, aby jak najbardziej skomplikować proces i uniemożliwić niewinnemu użytkownikowi bezproblemowo dojść do tej informacji. Na szczęście pół świata ma ten problem i wszystko jest na Googlu 🙂

Szukając APNu

Znalazłszy APN i uzupełniwszy wszystkie informacje, można wreszcie przystąpić do aktywowania konta! Czyli bardzo ostrożnie otworzyć przeglądarkę upewniwszy się uprzednio, że wszystkie inne karty i przeglądarki są ZAMKNIĘTE (albowiem japońska karta SIM to zazdrosna istota). Później już idzie dość gładko, może poza wpisaniem numeru telefonu w odpowiednią rubrykę (polski też ujdzie, tylko z zerem na początku i bez kierunkowego).

A, i oczywiście wszystkie instrukcje są po japońsku. Czyli bez znajomości japońskiego, google translatora, słownika i wyszukiwarki ani rusz.

Wszystko pięknie, tylko jak zwykle działa niezastąpione Prawo Murphy’ego.

murphys-law
“Jeśli coś może pójść źle, to pójdzie źle.” Prawo Murphy’ego

Chociaż może ma to więcej wspólnego z moim złym wpływem na wszelkiego typu produkty elektroniczne. W każdym razie próbowałam aktywować moją kartę i próbowałam, aż po tysięcznym razie postanowiłam przetłumaczyć treść komunikatu, który mi się nieustannie wyświetlał – minął termin możliwość aktywacji. Wyciągnęłam logiczny wniosek, że gwarantowane dwa tygodnie nie mogły minąć w ciągu 2 godzin. W związku z tym odłożyłam ten problem na później i ze współlokatorkami wybrałam się do Akihabary.

AKIHABARA

Jest wiele powodów, dla których warto odwiedzić Tokio. I myślę, że każdy by znalazł ich chociaż kilka. Ci, którzy pomyśleli w tym momencie o mandze czy anime, z pewnością słyszeli o Akihabarze – dzielnicy w Tokio pełnej sklepów z komiksami, figurkami, kartami do gry, kostiumami i elektroniką. Ja jako szanująca się studentka z wymiany, która jest ponad tym zwierzęcym szałem, pojechałam szukać suszarki. (Tej ostatniej nie znalazłam. Za to dzielnie wygrałam walkę z automatem sprzedającym magnesy z BB8. Ale jeszcze tam skoczę. Tak tylko na chwilkę. Tylko zobaczyć, czy nie będą mieli breloczków.)

img_20160911_160522

Akihabara jest świetnym miejscem, aby poczuć się skołowanym, zagubionym i przytłoczonym. Tłum ludzi przewala się ulicami (głównie faceci, co nie dziwi), sprzedawcy krzyczą i mówią do ciebie, nawet kiedy stoisz do nich plecami i ewidentnie ignorujesz. Na ulicy dziewczyny zapraszają do Maid Cafes (kawiarnie, w których obsłuży cię urocza kelnerka w różowej sukience, a ty sporo zapłacisz za samo siedzenie). Sklepy prześcigają się w tym, który z nich puści bardziej irytującą piosenkę. Prawdziwe Tokio Experience!

hdr
Ludzie, ludzie, ludzie… Zwróćcie uwagę na tę dziewczynę w szpilkach i czerwonym kostiumie po prawej!

 

img_20160911_151813
Odbicie pierwsza klasa!
img_20160911_154741
Światowa kariera kebaba
img_20160911_154741-kopia
KEBAB SUSI!!!

20150822_173507

20150822_172505

20150822_171051

20150822_170437

Z Akihabarą wiąże się również zakończenie tragicznej historii mojej karty SIM. W dzielnicy mieści się bowiem filia sklepu, w którym rzeczoną kartę zakupiłam. Przedzierając się więc przez tłumy ludzi próbujących mi wcisnąć ulotkę, namówić do zakupu czegoś albo zwyczajnie ogłuszyć, znalazłam w końcu miłego pracownika. Miły pracownik chyba zrozumiał, na czym polega mój problem. Albo i nie. W każdym razie sam spróbował aktywować kartę (ze zdumieniem patrzyłam, jak za każdym razem zaczynał wpisywanie adresu w wyszukiwarkę od: http://www. ), również poniósł porażkę, więc przyniósł nową kartę, zamienił, połączył mnie z wifi sklepu (nie wiem po co, ale mam dodatkowe miejsce z darmowym wifi!) i WRESZCIE ZADZIAŁAŁO! Tadaam!

Dlatego od teraz należę do uprzywilejowanej część ludzkości, która nie musi nudzić się własnym towarzystwem. Gdziekolwiek będę, zawsze mogę oglądać śmieszne koty na youtubie lub stalkować znajomych na fejsie!

Z zatłoczonego Tokio pozdrawia Malwina – młoda Japonistka.

Advertisements

2 thoughts on “Na tropach elektroniki, czyli Prawo Murphy’ego i czemu technologia mnie nienawidzi

    1. Przepraszam, za późną odpowiedź. Nie mogłam ogarnąć, jak zatwierdza się komentarze…
      Keigo to japoński język grzecznościowy, który charakteryzuje się między innymi bardzo długimi konstrukcjami. Jest często używany przez podwładnych, obsługę w sklepach i nie tylko (Tłumaczenie BARDZO uproszczone. Gdyby dało się to tak łatwo opisać…)
      Inne “słówka” użyte w tekście to konstrukcje gramatyczne 🙂

      Następnym razem obiecuję lepiej zarządzać komentarzami. Więc nie zniechęcajcie się i komentujcie, jeśli chcecie 😀

      Autorka

      Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s